Relacja z terapii fentotypowej cz. XI

1
15.06.2013

Wpis XI: 15 czerwca 2013 

Mija już drugi miesiąc od rozpoczęcia terapii fenotypowej. Kontynuuję dietę eliminacyjno-rotacyjną. Mam poczucie, że utrata wagi została troszkę wyhamowana. Postanowiłam się zważyć dopiero pod koniec czerwca, czyli po równych 2 miesiącach, od rozpoczęcia kuracji. 

Dietę mam dość urozmaiconą: ryby, warzywa, owoce, kasze. W moim menu minimum raz w tygodniu stosuję soję. W świetle ostatnich doniesień na temat GMO, trzeba jednak zwracać uwagę na to, czy produkt jest modyfikowany, czy nie. Na opakowaniach, powinien być przekreślone GMO, albo informacja, że produkt nie jest modyfikowany. 

Nie mamy świadomości, że większość produktów, które spożywamy, została już dawno zmodyfikowana. Były ulepszane prostymi, „konwencjonalnymi” metodami z wykorzystaniem selekcji, krzyżowania międzygatunkowego, hodowli mutacyjnych. Dzięki temu uzyskiwano nowe odmiany uprawne. 

Natomiast (GMO) – czyli organizmy modyfikowane genetycznie – to modyfikacja w warunkach nienaturalnych – w których został zmieniony materiał genetyczny. Z roku na rok powstaje coraz więcej modyfikowanych odmian roślin, a ich wpływ na nasze zdrowie nie do końca da się przewidzieć. 


Nie udaje mi się na razie zrealizować postulatu – więcej ruchu i ćwiczeń. Ale obiecuję sobie, że od początku lipca (trochę mniej pracy) zaczynam regularnie. 

Bardzo dużo przebywam na świeżym powietrzu i to daje świetne efekty w postaci głębokiego, zdrowego snu. Zakupiłam też dużą piłkę rehabilitacyjną – mam wspaniały zestaw ćwiczeń na kręgosłup – więc w dziedzinie aktywności fizycznej mam trochę do nadrobienia.

N-Symbiosis