Wywiad z Panią Moniką Ceregro, Dr Baumann Polska

7
09.09.2013 

Od jak dawna pracuje Pani w zawodzie? Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda z marką Dr Baumann? 

W zawodzie pracuję już 26 lat, a marką Dr Baumann współpracuje już 4,5 roku. 

Dlaczego wybrała Pani właśnie tę markę? Czym Dr Baumann odróżnia się od innych marek? 

Zafascynowała mnie prosta i logiczna filozofia tej marki. Kremy Dr Baumanna zawierają takie składniki jakie produkują gruczoł łojowy i potowy. Nie zawierają chemii. Kosmetyki Dr Baumanna zajmują 200 pierwszych pozycji w rankingu The European Consumer Workgroup for Information of Cosmetics (ECWIC) –niezależną instytucje badawczą non-profit. (www.cosmetictester.info) 

Jakie składniki kosmetyków Pani zdaniem są najbardziej szkodliwe? Co mogą powodować? 

Jeśli chodzi o składniki przebadane, których szkodliwość została poparta badaniami naukowymi, na pierwsze miejsce wysuwają się chemiczne konserwanty, a wśród nich parabeny. Są one obecne nie tylko w kosmetykach, ale także w żywności, farmaceutykach i środkach czystości. Badania naukowe wykazały, że chemiczne konserwanty są toksyczne. W ciągu całego życia dawki te są kumulowane, objawiając się w końcu, w postaci choroby, najczęściej alergii. Nasz organizm początkowo nie reaguje na toksyny zawarte w produktach których używamy. Jednak jeśli dawka szkodliwych substancji skumulowanych w naszym organizmie przekroczy pewną granicę – dla każdego z nas jest ona inna – układ immunologiczny zaprotestuje. Objawi się to reakcją alergiczną, widoczną najczęściej na skórze w postaci wysypek, podrażnień, czy nawet stanów zapalnych. Ale to nie jedyne konsekwencje kumulacji w organizmie toksyn zawartych w konserwantach, miedzy innymi parabenach. 
Dr Henryk S. Różański od 1996 roku prowadzi badania eksperymentalne nad właściwościami toksycznymi składników kosmetyków. W swoim opracowaniu następująco charakteryzuje parabeny i ich oddziaływanie: 

„Przedłużają trwałość kosmetyków, ale: Powodują alergiczne stany zapalne skóry (wyprysk kontaktowy = eczema) typu pokrzywki, rumienia i strupków po pęknięciu pęcherzyków. Wchłaniają się ze skóry do krwi i limfy działając ogólnie. Szczególnie łatwo przenikają przez skórę w pachwinach, klatce piersiowej, szyi i w okolicach narządów płciowych. Działają estrogennie. Mogą niekorzystnie wpływać na rozwój zarodka i płodu u kobiet ciężarnych. Na mężczyzn działają feminizująco. Nie stosować szczególnie w czasie laktacji i ciąży.” Badania chromatograficzne udowodniły, że parabeny mają szczególną zdolność kumulowania się w piersiach. U kobiet chorych na raka piersi stwierdzono koncentrację parabenów w badanej tkance. 

W podawanych na opakowaniach kosmetyków składach zawartości, znajdziemy takie nazwy, jak: kwas benzoesowy, Methyl Paraben, Ethyl Paraben, Butyl Paraben, Propyl Paraben, 2-bromek-2-nitro-propanu-1, 3-Diol, Triclosan, Imidazolidinyl Urea etc. To właśnie niebezpieczne dla zdrowia środki konserwujące. 

Coraz silniej zaznaczający się trend do prowadzenia zdrowego trybu życia, zaczyna znajdować odbicie w ofercie rynkowej. W supermarketach są już działy ze zdrową, ekologiczną żywnością, przybywa mniejszych sklepów z taką właśnie ofertą. Podobnie jest z kosmetykami. Renomowane firmy szczególnie kosmetyczne, nie szczędzą środków, by pochwalić się w mediach, że wyprodukowały nowość!!! Kosmetyk bez konserwantów. Bardzo dobrze, ale nie mówią przy tej okazji, że reszta produkcji idącej w miliony egzemplarzy, zawiera szkodliwe dla zdrowia konserwanty, w tym parabeny. 

Inne składniki kosmetyków, których szkodliwe działanie potwierdzają badania naukowe, to oleje pozyskiwane z rafinacji ropy naftowej. W mojej wieloletniej pracy kosmetologa nie spotkałam klientki, która zdawałaby sobie sprawę, że używane przez nią kosmetyki mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc w rozwiązywaniu problemów skóry. Nie wiedzą, że jedną z przyczyn powodujących trądzik, wypryski, zaczerwienienia, mogą być masowo stosowane w kosmetyce olejki mineralne. Są składnikiem większości kremów i innych kosmetyków na świecie. Stosują je najbardziej renomowane i ekskluzywne firmy. Dlaczego? Z prostego powodu: są bardzo tanie, ponieważ powstają w procesie rafinacji ropy naftowej. 

Na etykietach kosmetyków występują pod nazwami: Petrolatum(vaselina), Parraffinum-Liquidum, Cera Microcristallina (Parafina twarda), Microcristallina, Wosk, Ozokerit (wosk ropopochodny), Ceresin (wosk ropopochodny) i in. 

Negatywne oddziaływanie olejków mineralnych polega na tym, że zastępują naturalną, przeciwbakteryjną, barierę lipidową wytwarzaną przez skórę. Po zmyciu tej sztucznej osłony, odsłaniamy skórę odwodnioną i ściągniętą. Zmienia się jej struktura, pojawiają się czerwone punkty i inne problemy. 

Nałożenie oleju ropopochodnego rozwiązuje problem wysuszania skóry tylko pozornie. Skóra uzależnia się, przestaje produkować własną, naturalną osłonę lipidową. W konsekwencji występuje przyśpieszone starzenie się skóry. 
Cytowany już Dr Henryk S. Różański w opracowaniu poświęconym składnikom kosmetyków następująco opisuje konsekwencje stosowania olejów mineralnych: 
„Oleje mineralne nie wchłaniają się ze skóry. 
– Zatykają pory, absorbują kurz i bakterie. 
– Hamują wymianę gazową i metaboliczną w skórze.
– Uniemożliwiają swobodne wypływanie łoju na powierzchnię skóry. 
– Stwarzają beztlenowe warunki w skórze sprzyjające rozwojowi bakterii beztlenowych wywołujących trądzik.
– Inicjują tworzenie zaskórników, utrudniają regenerację skóry. 
– Przyśpieszają procesy starzenia. 
– Powodują kumulację toksycznych metabolitów w skórze.
– Parafiny rozpuszczają większość składników kosmetycznych, stanowią typowy wypełniacz zwiększający objętość kosmetyku w opakowaniu. 
– Nawet najcudowniejsze składniki rozpuszczone w parafinach nie przenikają do skóry pozostając na jej powierzchni.”
Żaden z producentów stosujących oleje mineralne, nie informuje o ich działaniu! 

Szkodliwe składniki kosmetyków to bardzo szeroki temat. Wymienione powyżej to tylko te najpowszechniej stosowane. 

W branży kosmetycznej jest na świecie jedynie kilka firm, których cała oferta to rzeczywiście „czyste” naturalne kosmetyki bez konserwantów i innych szkodliwych składników, takich jak olejów mineralnych, pochodnych ropy naftowej, czy syntetycznych substancji barwiących i zapachowych, a także substancji odzwierzęcych. 

Jakie składniki zawierają kosmetyki Dr Baumann? 

Firma DR. BAUMANN COSMETIC od ponad 20 lat w naukowych ośrodkach badawczych w Niemczech i Szwajcarii, rozwija ideę produkcji kosmetyków bionomicznych, czyli zawierających składniki identyczne z obecnymi w skórze, bez konserwantów. Do produkcji naszych preparatów używane są składniki najwyższej jakości, testowane laboratoryjnie. Naturalne składniki przeciwdziałają procesom starzenia się skóry, nie wywołując reakcji alergicznych, zapewniają najlepszą tolerancję wchłaniania. Ich stosowanie zapewnia widoczną poprawę już po upływie 3 tygodni. Zasady bionomii i ekologii w naszych kosmetykach to: 
brak syntetycznych konserwantów 
brak syntetycznych filtrów przeciwsłonecznych 
brak syntetycznych barwników 
brak olejków mineralnych (pochodnych ropy naftowej) 
brak syntetycznych substancji zapachowych 
brak substancji pochodzenia zwierzęcego 
brak dodatkowego, zbędnego opakowania 

Wspominała Pani podczas swojego wykładu na kongresie kosmetyki naturalnej, aby kosmetyczka edukowała swoje klientki. Czy może Pani powiedzieć coś więcej na temat tej strategii? 

Klienci są w większości nieświadomi tego co kupują, nie czytają etykiet. Nie znają budowy skóry. Kosmetyczka jest jak dobry lekarz – leczy i pielęgnuje naszą skórę. Klient świadomy, wyedukowany to wierny klient, który docenia uczciwość kosmetyczki, wierzy że to czego doświadcza w profesjonalnym gabinecie służy jego zdrowiu. Nie każda kosmetyczka chce i potrafi uczyć klientkę. Wg mnie jest to najskuteczniejsza przewaga konkurencyjna. Taki klient będzie wracał. Bo ma zaufanie. 

Dziękuję bardzo za rozmowę


DSD de Luxe N-Symbiosis