O włosach – holistycznie

72

Nasze włosy szepczą, mówią, krzyczą o stanie naszego zdrowia.

Medycyna chińska łączy piękne, silne włosy z energią nerek i sprawnym funkcjonowaniem tego narządu. Włosy powiedzą nam, czy masz zdrową tarczycę, czy twoje jelita nie są nadwrażliwe, a wchłanianie składników odżywczych upośledzone. Wskażą także przeciążenie chemiczne organizmu, podwyższony poziom cukru i osłabienie bioty jelitowej. Ta lista to zaledwie kilka wybranych przykładów.

Orient vs. Zachód

Traktowanie pięknych włosów jako informacji o stanie całości organizmu to oczywistość dla praktyka TCM czy medycyny ajurwedyjskiej. Gdy włosy słabną i przerzedzają się, problem jest nie tylko estetyczny. Takie podejście dopiero rodzi się na Zachodzie. Zaczynamy rozumieć, że jeśli nie doprowadzimy naszego ciała do homeostazy, będziemy zaledwie mitygować skutki, nie docierając do przyczyny problemów z włosami. Przymiotnik „holistyczny” powinien zacząć towarzyszyć także słowom „fryzjerstwo”, „trychologia” czy „pielęgnacja” i oby nie pozostał pustym frazesem.

Moc i witalność

W moich dziewięcioletnich badaniach nad rytuałami pielęgnacyjnymi na pięciu kontynentach nie spotkałam kultury, która obok tematu włosów przechodziłaby obojętnie. Silne i lśniące są siedzibą mocy, symbolem energii życiowej i wabikiem dla płci przeciwnej. Ich obcięcie lub zgolenie to kara, akt skruchy, symbol nowej ścieżki życiowej albo znak ascety. Można powiedzieć krótko: włosy to fetysz. Dla nas, Europejczyków i Polaków także, choć wielu z nas natura dała pasma raczej delikatne.

Mądrość wieków

Na warsztatach Yogattractive tłumaczę od lat rzecz, wydawałoby się oczywistą: czego skóra i włosy nie dostaną od wewnątrz, tego najdroższy, najwspanialszy kosmetyk nie dostarczy w dostarczającej ilości z zewnątrz. Niedobory aminokwasów, siarki MSM, krzemu czy biotyny muszą zostać uzupełnione dietą i suplementacją. Podobnie jest z kwasem hialuronowym, którego włosy „po czterdziestce” zaczynają mieć za mało, by lśnić nawilżeniem. Od wieków stosowało się tzw. „kolagenowe rosoły” na kościach, skórach i podrobach, aby cera i czupryna nabierały blasku. Kolagen bowiem znajduje się głównie w tkankach łącznych, nie w mięśniu. Niestety, w dzisiejszych czasach większość z nas nie ma dostępu do ekologicznych źródeł składników rosołu i często nas one raczej zniechęcają. Wiele osób odchodzi od spożywania produktów odzwierzęcych, co jest wspaniałe, lecz dla włosów może być ciężką próbą. Dlatego też proponujemy w kolagenowym Eliksirze Yogattractive aminokwasy budulcowe nie tylko kolagenu, ale i keratyny, wraz z koktajlem wyżej wspomnianych składników koniecznych dla dobrostanu włosa, takich jak kwas hialuronowy i biotyna. Obiecując z czystym sumieniem poprawę ich stanu, ale przeprowadzając również wywiad zdrowotny i w razie czego odsyłając do dietetyka, gastrologa, dermatologa czy endokrynologa.

Uwaga na niedobory

Wszystko, czego potrzebują przeciętne włosy już jest w Eliksirze, jednak jeśli mamy indywidualne niedobory, na przykład żelaza, krzemu czy Omega-3, może się to odbić na czuprynie. Naturalne żelazo znajdziemy w algach, spirulinie i chlorelli eko, podczas gdy Omega-3 kryje się w świeżo mielonym siemieniu lnianym lub odpowiednich suplementach. Pielęgnacja zewnętrzna jest istotna i o tym za chwilę, pamiętajmy jednak, że włosy „nakarmimy” od środka.

Niedoceniane cuda

Maleńkie okrzemki od milionów lat pozostają niezmienione. Jednokomórkowe organizmy sprzed epok tworzą złoża, które są skarbem dla dbających o włosy i paznokcie. Dzieje się tak dlatego, że skorupka tych żyjątek wysycona jest naturalną, bioprzyswajalną krzemionką stanowiącą połowę suchej masy komórki. Jakby tego było mało, okrzemki zawierają chlorofile a i c oraz karoten i fukoksantynę. Ta ostatnia jest silnym przeciwutleniaczem. To sprawia, że zachwycające efekty osiągamy dodając do wyżej wspomnianej pielęgnacji kolagenowej Eliksirem Yogattractive także ziemię okrzemkową, inaczej Diatomit. Jest stosunkowo tania i łatwo dostępna w zielarniach.

Uwaga, nie należy jej łączyć z jedzeniem i innymi suplementami, lepiej znaleźć porę między posiłkami. To dlatego, że pochłania metale ciężkie, ale mogłaby też przy okazji związać trochę mikroelementów.

Masaż niezastąpiony

Od tysięcy wręcz lat masaż głowy sprawdza się w roli rycerza pięknych włosów. Rozluźnia skórę głowy, która często jest ofiarą chronicznego stresu. Gdy mieszki włosowe są ściskane przez napięcia, a ten efekt można zobaczyć nawet na zdjęciach w wielkim powiększeniu, włosy głodują. Dosłownie.

Choć są olejki eteryczne, które wspomagają ukrwienie głowy, takie jak tymianek, pieprz czy rozmaryn, jak również pro-ukrwienne preparaty apteczne, najlepiej stosować je w połączeniu z automasażem. Najsilniej (a przy okazji najprzyjemniej), rozluźniamy spiętą skórę głowy mechanicznie. Automasażem właśnie. Każda z nas potrafi go wykonać, choć by był skuteczny, warto się go nauczyć i zastosować akcesoria, które pomogą zwiększyć skuteczność praktyki.

Regularnie, na prośbę fundacji onkologicznych, uczę takiego 5-minutowego automasażu kobiety, które po leczeniu pragną jak najszybciej odzyskać dawną czuprynę. Ich przykład dobitnie pokazuje, jak to działa, a młode włoski, pojawiające się coraz szybciej na głowie, są źródłem ogromnej ulgi.

Jak masować

Zaczynamy od inwestycji. Pierwszą z nich jest 5 minut czasu, codziennie. Może być w trakcie oglądania filmu wieczorem, bo nie jest to zadanie technicznie trudne. Druga to dwa typy akcesoriów, których będziemy używać naprzemiennie co drugi dzień, czyli komplet jeżyków do akupresury oraz roller jonizujący, nie przebijający skóry lecz silnie ją pobudzający. Jednak, co ważne w tych trudniejszych czasach, obydwa takie masażery razem są tańsze od przeciętnej wizyty fryzjerskiej i służą latami. Bo satysfakcja z ładnych włosów nie powinna być zarezerwowana dla najzamożniejszych…

Masujemy całą głowę od linii włosów, w kierunku jej czubka, w ten sposób ją systematycznie okrążając. Nie możesz przestać? Nie jesteś sama!

Jaka pielęgnacja?

Podobnie jak w przypadku pięknej cery, sekretem nie jest wyłącznie to, co robimy, ale także to, czego nie robimy! Włosy wielu z nas są przeciążone chemicznie. Oczywiście, nie zawsze możemy robić ziołowe farbowanie i nie każda z nas będzie chciała pokazywać światu siwe włosy, choć taka moda z pewnością do nas zawitała. Jednak możemy zainteresować się szamponami w kostkach, wyborem ekologicznym i bardzo dla włosów zdrowym, unikać nadmiaru kosmetyków utrwalających fryzurę: żeli, lakierów, pianek. Pokrywają one włosy i skórę głowy trudno usuwalną warstwą, wymagającą zmywania mniej delikatnymi środkami.

Wśród naturalnych substancji sprzyjających włosom jest na przykład zakwaszający je ocet jabłkowy, olejki eteryczne nadające włosom zdrowy połysk oraz kwas hialuronowy dodawany do masek i odżywek, który przekształca je w super-serum. Wystarczą trzy krople gęstego, 5% kwasu hialuronowego Yogattractive o najniższej masie molekularnej, aby nawilżyć je i nabłyszczyć do głębi. Potem możemy… pozwolić im oddychać.

Pozostaje życzyć Wam radości z mądrej pielęgnacji, poczucia zdrowotnego dobrostanu i przyjemności przy czesaniu lśniącej fryzurki.

Olga Szemley-Goudineau
Twórczyni Yogattractive (yogattractive.com), autorskiej metody anti-agingu jogi twarzy. Przez 12 lat prowadziła badania nad kobiecymi rytuałami pielęgnacyjnymi na pięciu kontynentach. Autorka książki „Rytuały Piękna. Joga twarzy metodą Yogattractive” wyd. Virgo.