Co należy wiedzieć o koronawirusie – wywiad z Dr n. med. Aleksandrą Słodką

463
Koronawirus, czyli COVID-19. Zdjęcie autorstwa Centers for Disease Control and Prevention (CDC) z Unsplash

Z Aleksandrą Słodką, mikrobiologiem, doktorem nauk medycznych z zakresu immunologii rozmawia Ewa Cesarz, Redaktor Naczelna art of BEAUTY

aoB: Bez względu na branżę, koronawirus to najgorętszy temat ostatnich tygodni. Proszę powiedzieć nam coś więcej o tym wirusie.

AS: Chociaż początkowo nazywano go koronawirusem z Wuhan, aktualnie oficjalna nazwa wirusa to koronawirus SARS typu 2, w skrócie SARS-CoV-2. Należy jednak pamiętać, że koronawirusy (łac. Coronaviridae) to osobna rodzina wirusów RNA, o sferycznym kształcie i charakterystycznych wypustkach w osłonce przypominających koronę (fot. 1). Pierwszy raz wirusy te zostały opisane już w latach 60. ubiegłego wieku, a więc stosunkowo dawno, biorąc pod uwagę cały rozwój wirusologii. Koronawirusy zakażają różne gatunki ssaków i ptaków, wśród nich są też takie, które zakażają człowieka. Ludzkie koronawirusy występują powszechnie na całym świecie i powodują przeważnie sezonowe infekcje górnych dróg oddechowych o łagodnym przebiegu. Zdarza się jednak, że pojawia się nowy koronawirus, który jest dla człowieka znacznie groźniejszy. Miało to miejsce w latach 2002-2003, w roku 2012 i ma to miejsce obecnie.

aoB: Czy w ubiegłych latach atakował nas ten sam koronawirus co obecnie?

AS: Nie. Są to inne patogeny. W latach 2002-2003 opisano zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej wywoływany przez wirusa SARS-CoV. Wirus zakaził wówczas ok. 8 tyś. osób i zabił co 10-tą zakażoną osobę (śmiertelność rzędu 10%). Na chwilę obecną nie odnotowano żadnych nowych przypadków tego wirusa od roku 2003. W roku 2012, głównie na Półwyspie Arabskim pojawił się kolejny nowy koronawirus powodujący zespół bliskowschodniej niewydolności oddechowej (MERS-CoV). Ten wirus jest mniej zakaźny, jednak jego śmiertelność sięga 30-40%. Do tej pory odnotowano ok, 2,5 tyś. przypadków MERS. Aktualnie, jak wspomniałam wcześniej zmagamy się z wirusem SARS-CoV-2, który z uwagi na duże podobieństwo genetyczne do wirusa z lat 2002-2003 otrzymał taką a nie inną nazwę. W mowie potocznej, jak i na potrzeby tego wywiadu, pozostaniemy pewnie przy nazwie koronawirus z Wuhan.

aoB: Jak zatem dochodzi do zakażenia koronawirusem z Wuhan?

AS: Wirus przenosi się drogą kropelkową. Co to tak naprawdę oznacza? Oznacza to, że kropelki wydzielin, które wydostają się w trakcie mówienia, kichania, czy kaszlu, muszą trafić na nasze błony śluzowe. Pierwotnie uważano, że wystarczy 1 m separacji od osoby potencjalnie chorej. Aktualnie istnieją doniesienia, nie wiem czy prawdziwe, że wirus z Wuhan ma zasięg do 5 metrów. Należy jednak pamiętać, że zarazić się można także pośrednio poprzez kontakt z przedmiotami zabrudzonymi materiałem zakaźnym i to stanowi według mnie dość poważny problem, bo o ile możemy unikać osób kaszlących, a nawet stronić od kontaktów z ludźmi, to trudno nie korzystać ze wspólnych klamek, poręczy, przycisków w środkach komunikacji miejskiej. Idąc tym tropem, zakazić możemy się także wpisując kod PIN do czytnika kart, korzystając z bankomatów, włączników przy przejściu dla pieszych i wszystkich innych przedmiotów i powierzchni, które dzielimy z innymi osobami. Fekalno-oralna transmisja nie została na tą chwilę potwierdzona, chociaż cząstki wirusa stwierdza się w kale osób zainfekowanych.

aoB: Ile czasu wirus potrafi przetrwać na takich wspólnych przedmiotach, czy powierzchniach?

AS: Przeważnie dezaktywuje się po kilku godzinach, jednak w korzystnych warunkach może przetrwać nawet do 9 dni. Zatem bardzo długo. Z uwagi na fakt, że dopiero poznajemy tego koronawirusa, zaznaczam, że dane tego typu mogą ulec z czasem zmianie wraz z postępem badań nad wirusem. Podobnie sprawa się ma jeżeli chodzi o okres inkubacji koronawirusa z Wuhan.

aoB: Co właściwie oznacza ten okres inkubacji?

AS: Okres wylęgania, czy też inkubacji to czas od kontaktu z danym patogenem do wystąpienia objawów choroby. Tutaj oszacowano, że dla tego wirusa wynosi ok. 14 dni. Stąd długość kwarantanny dla osób mających kontakt z osobą zakażoną lub wracających z krajów wysokiego ryzyka typu Chiny, Włochy, Niemcy. Średnio okres inkubacji wynosi 5-6 dni. Co ciekawe, najnowsze dane opisują okres inkubacji trwający nawet do 24 dni w przypadku koronawirusa z Wuhan. Warto zaznaczyć, że człowiek może być zakaźny już na samym początku infekcji, zanim ma objawy choroby. I to jest bardzo podstępne i dotyczy niestety bardzo wielu infekcji wirusowych.

aoB: Jak objawia się zakażenie tym koronawirusem?

AS: Wirus powoduje chorobę nazwaną COVID-19 (coronavirus disease 2019), która objawia się wysoką gorączką, kaszlem, dusznością, bólem mięśni i zmęczeniem. W przypadku ciężkiego przebiegu występuje obustronne zapalenie płuc, niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, w konsekwencji zgon. Wydaje się, że przebieg choroby zależy od wieku i chorób współtowarzyszących. Wśród chorób, które mogą niekorzystnie wpływać na przebieg COVID-19 wymienia się choroby sercowo-naczyniowe, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, przewlekle choroby dróg oddechowych (np. astmę) oraz aktywne choroby nowotworowe. Osoby przyjmujące leki immunosupresyjne, także stanowią grupę zwiększonego ryzyka. Palenie papierosów także może predysponować do cięższego przebiegu choroby. Jeżeli chodzi o wiek, to śmiertelność u osób 80+ na tą chwilę sięga nawet 15%, dla porównania w przedziale 30-39 lat wynosi 0,2%. Cięższy przebieg choroby notuje się u mężczyzn, chociaż tutaj należy poczekać na więcej danych z innych krajów, gdyż aktualne pochodzą one głównie z Chin.

aoB: Czy zatem jest się czego bać?

AS: Dla większości osób (ok. 80%), choroba ma przebieg łagodny. Przebiegać może nawet całkowicie bezobjawowo, szczególnie u osób poniżej 20-go roku życia. Chociaż, jak wskazują niektóre doniesienia z ostatnich dni, badanie radiologiczne wskazuje na zmiany w płucach nawet u bezobjawowych nosicieli. Przypadki bezobjawowe na tą chwilę są praktycznie nie do wychwycenia, stanowią jednak realne źródło zagrożenia dla innych bardziej podatnych osób, przede wszystkim osób starszych. W świetle tych informacji, zamknięcie szkół i przedszkoli, wydaje się być bardzo dobrą decyzją. Na tą chwilę chodzi o to, aby „rozwlec w czasie” epidemię koronawirusa w Polsce, bo to że wirus będzie się rozprzestrzeniał coraz bardziej jest pewne. Nie jestem pewna, czy nasza służba zdrowia jest przygotowana na setki, a nawet tysiące nowych przypadków dziennie. Jak pokazują statystyki z innych europejskich miast jest to realny scenariusz, jeżeli nie będziemy działać radykalnie. Wiadomo już dziś, że część osób przechodzi infekcję bardzo ciężko i to im będzie trzeba przede wszystkim zapewnić hospitalizację.

aoB: Zatem sprawa jest poważna?

AS: W trakcie naszego wywiadu, WHO ogłosiło już pandemię koronawirusa, oznacza to, że rozległe ogniska epidemiczne koronawirusa pojawiły się na kilku kontynentach. Na tą chwilę (11.03.2020) jedna z baz danych podaje 126 000 potwierdzonych przypadków zachorowań, 4 600 zgonów na całym Świecie. Warto podkreślić, że 76 tysięcy spośród tych przypadków już wyzdrowiało. To jest światełko w tunelu. Chiny także raportują coraz mniej nowych zachorowań i informują, że pokonali najgorszy moment epidemii. Miejmy jednak na uwadze, że władze Wuhan podjęły decyzję o zamknięciu 11-milionowego miasta, łącznie z zamknięciem fabryk. Ludzie praktycznie nie wychodzili z domów. Dzięki temu epidemia nie rozniosła się na całe Chiny. W ciągu kilku dni wybudowano ponad 20 polowych szpitali. We Włoszech tylko w dniu dzisiejszym odnotowano ponad 2 300 nowych przypadków koronawirusa (sic!). W sumie jest tam już ponad 12 tyś. zakażonych. Dlatego uważam, że Europa i my Polacy dopiero będziemy mierzyć się z siłą wirusa z Wuhan i nie należy tego patogenu bagatelizować.

aoB: Czy zatem słuszne jest porównywanie koronawirusa do grypy?

AS: Według mnie nie do końca. Przede wszystkim jest to nowy wirus, nie wiadomo, czego możemy się po nim spodziewać, chociaż intensywne badania nad specyfiką tego wirusa trwają. Czytając wypowiedzi światowej klasy ekspertów stwierdzam, że są one bardzo różne. Od opinii, że będzie to podobny do grypy sezonowy patogen do którego przywykniemy, po bardziej katastroficzne wypowiedzi, których wolę tu nie przytaczać. W kwestii ewentualnej mutacji myślę, że wirus osiągnął bardzo dużo i nie ma po co się zmieniać. Wirus, chociaż, z punktu widzenia biologii, nie jest stworzeniem żywym mam taki sam cel jak wszystkie inne organizmy na Ziemi-przetrwać. Ewentualne mutacje właśnie temu służą. Przetrwaniu wirusa sprzyja wysoka zakaźność, czyli zdolność przechodzenia z człowieka na człowieka i względnie niska śmiertelność osobników. To właśnie obserwujemy w przypadku SARS-CoV-2. Oczywiście wirus grypy zbiera potężne żniwo. Według raportu GIS w 2018 roku w Polsce odnotowano ponad 5 mln zachorowań na grypę i choroby grypopodobne. 67 osób zmarło z powodu grypy i powikłań po grypie w Polsce. Dla porównania w roku 2005 zachorowań było niewiele ponad 700 tysięcy, zatem widać, że na przestrzeni lat wirus grypy nie odpuszcza. Mamy jednak zarówno leki, które hamują replikację wirusa, jak i szczepionkę, która stanowi doskonałą formę profilaktyki zachorowań. W przypadku wirusa z Wuhan na tą chwilę nie mamy nic.

aoB: Jeżeli rozmawiamy o szczepionce, czy i kiedy możemy spodziewać się szczepionki na COVID-2019?

AS: Bardzo wiele ośrodków badawczych pracuje aktualnie nad szczepionką i wierzę, że uda się ją opracować. Jest to jednak proces długotrwały obejmujący badanie bezpieczeństwa i skuteczności szczepienia. Statystycznie opracowanie szczepionki zajmuje minimum 18 miesięcy. Pamiętajmy jednak, że szczepionka nie działa od razu. Układ immunologiczny musi mieć czas na wykształcenie odporności, co najmniej kilka tygodni. Opracowanie leku hamującego namnażanie się wirusa byłoby rozwiązaniem idealnym, ale patrząc chociażby na wirusa HIV, który został opisany w 1983 r. a do tej pory nie opracowano leku, który całkowicie eliminuje infekcję, jasnym jest, że kwestia opracowania swoistego leczenia przeciwwirusowego nie jest taka prosta.

aoB: Pojawiły się opinie, że koronawirus to broń biologiczna?

AS: Zawsze podchodzę sceptycznie to wszelkich teorii spiskowych. Tak jest i tym razem. Źródło wirusa jest trudna do ustalenia. Pierwotnie podejrzewano, że wirus pochodzi od nietoperzy. Aktualnie ustalono, że to u łuskowców zidentyfikowano wirusa, którego genom w 99% przypomina genom wirusa z Wuhan. Tutaj warto powiedzieć, że targi zwierząt, które są na porządku dziennym w Chinach umożliwiają interakcję wielu gatunków zwierząt, w tym łuskowca z nietoperzem. W środowisku naturalnym tego typu kontakty międzygatunkowe nie mają miejsca, te gatunki żyją daleko od siebie. Zatem niemożliwe jest także „mieszenie się” ich patogenów. Bardzo prawdopodobne zatem jest, że to człowiek przyczynił się do tej międzygatunkowej transmisji i powstania wirusa z Wuhan.

aoB: Według tego co słyszę, problem jest rzeczywiście globalny, nieprawdaż?

AS: Ja maseczki zakupiłam już pod koniec stycznia, chociaż jeszcze ich nie użyłam. Tak naprawdę to od nas zależy, czy nie powtórzymy „scenariusza włoskiego”. Co zatem możemy zrobić? Przede wszystkim monitorujmy na bieżąco sytuację i stosujmy się do zaleceń GIS. Częste mycie rąk wodą z mydłem przynajmniej przez 30 sekund to podstawa. Warto obejrzeć filmiki na YT jak należy takie mycie przeprowadzać, bo to nie jest zwyczajne mycie rąk. Trzeba uwzględnić wiele stref. Jeżeli nie mamy możliwości umycia rąk, bo na przykład korzystamy z środków komunikacji publicznej, zdezynfekujmy ręce środkami na bazie alkoholu. Wszelkie środki na bazie alkoholu powyżej 60% niszczą strukturę wirusa. I tutaj jeżeli nie mamy możliwości kupienia takowych, wiadomo, że dostępność gotowych środków jest aktualnie słaba, warto wyszukać w internecie przepis na środek dezynfekcyjny na bazie spirytusu rektyfikowanego z dodatkiem chociażby żelu aloesowego. Na tą chwilę spirytus jeszcze jest dostępny w sklepach. Pamiętajmy jednak, że stężenie alkoholu w preparacie nie może być niższe niż 60%. Kichając, kaszląc używajmy chusteczek i traktujmy je jak jednorazowe. Jeżeli nie mamy chusteczki, można zakrywać usta i nos kaszląc w zgięcie łokciowe, Ponadto, unikajmy zgromadzeń, niepotrzebnych spotkań, galerii handlowych. Wyjścia do klubów, pubów, dyskotek są także niewskazane.

aoB: Czy możemy jakoś wzmocnić naszą odporność, żeby przygotować się do walki z tym wirusem?

AS: Przede wszystkim dbajmy o siebie. Bez wątpienia, to jak zareagujemy na wirusa zależy od kondycji naszego układu odpornościowego. Nie można wzmocnić odporności, ale można jej nie osłabiać. A zatem po pierwsze wysypiajmy się. Jedna nieprzespana noc nie zrobi nam krzywdy, ale kilka gorszych nocy z rzędu zdecydowanie osłabia naszą odporność. Nie widzę potrzeby łykania teraz dodatkowych suplementów. Postawmy na zdrową zróżnicowaną dietę, niech ona dostarczy nam niezbędnych witamin i pierwiastków. Nie stresujmy się dodatkowo, unikajmy palenia papierosów i częstego spożywania alkoholu. Zbliża się wiosna. Już teraz możemy łapać witaminę D z promieni słonecznych, a ona jest kluczowa dla odporności. Wyjdźmy zatem na spacer w otoczeniu zieleni. Wirus nie fruwa w powietrzu jak pyłki drzew i traw. Pomyślmy także o osobach starszych. Pomóżmy im w codziennych zakupach. Nie odwiedzajmy jednak dziadków, kiedy obserwujemy u siebie objawy infekcji oddechowej. Zostańmy w domu, gdy czujemy, że „coś nas bierze”. Statystycznie, większość osób młodych i w średnim wieku nie odczuje poważnych konsekwencji zachorowania na COVID-19. Kobiety w ciąży także powinny traktować sytuację poważnie, gdyż infekcje wirusowe są generalnie niewskazane w tym stanie. Wirus zika jak się po czasie okazało powodował małogłowie u dzieci.

aoB: Jak zatem mają w tej sytuacji odnaleźć się kosmetolodzy?

AS: Przede wszystkim powinni stosować się do powyższych zaleceń, ponadto należy uświadomić klientów, aby nie przychodzili na wizytę z objawami jakiejkolwiek infekcji oddechowej. Niestety w przypadku kropelkowej drogi transmisji wystarczy zwykła rozmowa z potencjalnie zdrową Klientką, aby się zakazić. Na to nie mamy wpływu. Przed wizytą rekomendowałabym telefoniczny wywiad w kierunku wyjazdów do krajów zwiększonego ryzyka lub kontaktu z osobami, którzy z takich krajów powróciły. Na tą chwilę wskazuje się na Chiny, Włochy, Niemcy, Hiszpanię i Francję, ale sytuacja jest bardzo dynamiczna. Osobiście odroczyłabym wizytę, jeżeli klientka przebywała w ciągu 14 dni w tych krajach. Wolimy dmuchać na zimne. Jeżeli zaobserwujemy u siebie objawy jakiejkolwiek oddechowej infekcji, pozostańmy w domu. Oczywiście stosujemy jak zawsze wszelkie procedury dezynfekcji i sterylizacji narzędzi i sprzętów. Pamiętajmy o dezynfekcji rąk przed i po zabiegu. Samo założenie rękawiczek takowej dezynfekcji nie zastąpi. Pracując w zawodzie, nie można zapominać o innych wirusach, szczególnie istotnych z punktu widzenia gabinetu kosmetologicznego. Wirusy HIV, HBV i HCV przenoszone drogą krwiopochodną to poważny problem epidemiologiczny. Na samo WZW typu C choruje na świecie aktualnie ok. 71 mln osób. Część z nich zapewne umrze z tego powodu. Jak potoczy się sytuacja z koronawirusem z Wuhan? Nie wiem,. Nie panikujmy jednak, lecz jako kosmetolodzy na bieżąco monitorujmy zalecenia i jak zwykle w rękawiczkach i maseczce wykonujmy swoją pracę.

aoB: Jak zatem możemy podsumować aktualną sytuację?

Podsumowując, kropelkowa droga transmisji patogenu, względnie długi czas przetrwania poza ustrojem, długi okres inkubacji i bezobjawowy przebieg u części chorych sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa i utrudnia nadzór epidemiologiczny nad chorobą. Wyższe temperatury powietrza, słońce zapewne pomogą w opanowaniu choroby. Dane epidemiologiczne wskazują, że koronawirus z Wuhan rozwija się wolniej w krajach, gdzie temperatura powietrza przekracza 20°C. Kluczowe tutaj może okazać się to na ile, do czasu zmiany aury na cieplejszą, pozwolimy koronawirusowi się rozprzestrzenić. Przypominam, że drugi rzut słynnej pandemii grypy hiszpanki przypada na sierpień 1918 roku, zatem sezon letni. Dużo zależy zatem od naszych działań i dostosowania się do aktualnych zaleceń służb sanitarnych. Nie bagatelizujmy problemu.

Źródło: gis.gov.pl
https://www.worldometers.info/coronavirus/
Heymann, David L., and Nahoko Shindo. „COVID-19: what is next for public health?.” The Lancet (2020)

Dr n. med. Aleksandra Słodka, z wykształcenia mikrobiolog, tytuł doktora w dziedzinie immunologii uzyskała na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, autorka wielu publikacji naukowych oraz tekstów i szkoleń dedykowanych sektorowi Beauty&med, prelegent na licznych kongresach branżowych, adiunkt w Wyższej Szkole Biznesu i Nauk o Zdrowiu w Łodzi.

DSD de Luxe