Makijaż a niedoskonałości skóry

12

Trądzik, przebarwienia, przewlekły rumień, łuszczyca czy bielactwo zwykle nie są przypadłościami, z którymi chcemy się dzielić z całym światem.

Często osoby, które borykają się z podobnymi problemami, próbują zatuszować je pod grubą warstwą makijażu. Czy jest to dobre rozwiązanie? Krótkoterminowo jak najbardziej. Jednak codzienne maskowanie niedoskonałości przy użyciu mocno kryjących kosmetyków kolorowych może nie tylko nie dać satysfakcjonujących efektów, ale również zaostrzyć istniejący już problem. Jak więc się malować, żeby sobie nie zaszkodzić? Artykuł wskaże odpowiedź na te pytanie!

Niezależnie od problemu skórnego, który domaga się optycznej korekty, należy pamiętać
o jednej podstawowej zasadzie makijażu dziennego – powinien on nie tylko upiększać, ale także pielęgnować. Złe nawyki powtarzane codziennie rano przed toaletką mogą pogorszyć kondycję nawet najbardziej nieskazitelnej cery.

Trądzik

Przypadłość, przez którą wiele nastolatek zaczyna swoje pierwsze przygody z makijażem. Chcąc ukryć swoje krostki, dziewczęta – te młodsze i te nieco starsze – często posiłkują się mocno kryjącymi produktami i w ten sposób zapoczątkowują proces „zamkniętego koła”. Codzienne stosowanie ciężkich produktów, które niejednokrotnie wykazują działanie komedogenne i/lub acnegenne, a także niedokładny proces demakijażu, bardzo często skutkują zaostrzeniem już istniejących stanów zapalnych i pojawieniem się nowych zmian trądzikowych. Wraz z pogorszeniem się wyglądu skóry, rośnie potrzeba zakamuflowania tych niedoskonałości i „koło” się napędza. Nie oznacza to jednak, że należy całkowicie zrezygnować z makijażu. Odpowiednio dobrany nie tylko poprawi samopoczucie, ale może zadziałać w pewnym stopniu leczniczo. Obecnie większość podkładów dostępnych na rynku jest bogata w filtry SPF, a te z kolei znoszą działanie promieniowania UV – jednego z większych wrogów trądziku. Ponadto część dermokosmetyków, a wśród nich pudry, podkłady, korektory, często są zalecane przez dermatologów jako uzupełnienie w leczeniu.

Wybór prawidłowego podkładu na dzień jest zdeterminowany przez kilka czynników: jego skład chemiczny, właściwości oraz indywidualne predyspozycje skóry. Jeżeli chodzi o skład – najważniejszy aspekt, na który powinny zwracać uwagę posiadaczki cer trądzikowych to obecność substancji komedogennych i acnegennych. Składniki komedogenne to takie, które potencjalnie mogą powodować zapychanie ujść gruczołów łojowych. Testy komedogenności wykonywano w warunkach laboratoryjnych na uchu królika, a ich wyniki podaje się za pomocą dwóch parametrów: COM – stosunek komedogenności oraz IRR – stosunek podrażnienia. Ocenia się je w skali 0-5, gdzie 0 oznacza, że substancja jest obojętna dla skóry, a 5 – niewskazana do stosowania. Uznaje się, że składniki, których COM/IRR mają wartość wyższą od 2 nie powinny być stosowane przez posiadaczy cer tłustych, trądzikowych i wrażliwych. Ważne jest również położenie takich substancji w składzie INCI kosmetyku – najbardziej niebezpieczne będą te, które pojawią się w pierwszych 5 pozycjach, ponieważ to one stanowią bazę kosmetyku i ich stężenie będzie wówczas najwyższe. Spośród najbardziej komedogennych związków można wyróżnić: algina (4/4), ekstrakt z alg (5/4), karagen (5/2), alkohol cetylowy (2/2), olej kokosowy (4/1) oraz kwasy tłuszczowe.

Substancje acnegenne to z kolei takie, które wywołują nagłą reakcję zapalną i skutkują wzmożonym wykwitem krostek. Mogą – ale nie muszą – być one również komedogenne. Doskonałym przykładem dla tego zjawiska są sylikony, często dodawane do baz, podkładów i pudrów ze względu na rewelacyjne zdolności rozcierające produktu. W skali COM/IRR mają one niski wskaźnik, ale ponieważ tworzą powłokę na powierzchni naskórka – utrudniają wymianę gazową, przez co mogą spowodować namnażanie się bakterii beztlenowych, odpowiedzialnych w dużej mierze za powstawanie zmian trądzikowych. Poza sylikonami do substancji acnegennych należą również: parafina i jej pochodne, lanolina, gliceryna oraz sztuczne substancje zapachowe.

Jakie kosmetyki są więc dozwolone przy aktywnym trądziku? Poza tymi, które nie zawierają substancji komedo- i acnegennych, na pewno wspomniane wyżej dermokosmetyki dedykowane cerom trądzikowym oraz pudry i podkłady mineralne. Minerały zawierają w swoim składzie starannie dobraną, niewielką ilość substancji, najczęściej: tlenek cynku (działający antybakteryjnie), dwutlenek tytanu (ochrona przeciwsłoneczna), tlenki żelaza i manganu (wyrównujące koloryt) oraz mikę (właściwości rozświetlające). Aplikując kilka warstw minerałów można osiągnąć naprawdę satysfakcjonujący poziom krycia, bez efektu maski. Warto zainteresować się również lekkimi kremami BB. Co prawda nie ukryją one wszystkich niedoskonałości, jedynie wyrównają koloryt, ale po kilku miesiącach ich stosowania, skóra odwdzięczy się dużo lepszą kondycją, niż wtedy, gdy codziennie otrzymywała grubą warstwę podkładu.

Przebarwienia, rumień i bielactwo

Z pozoru 3 odmienne problemy, z punktu widzenia wizażu – podobne rozwiązanie. Łączy je nierównomierne rozłożenie pigmentu w skórze. W zależności od stopnia nasilenia problemu, należy wybrać najbardziej trafny sposób na jego zamaskowanie.

Rumień, czyli miejscowe zaczerwienienie skóry, powstaje w wyniku rozszerzenia powierzchniowych naczyń krwionośnych. Może pojawiać się pod wpływem emocji, temperatury, alergii, często jest również oznaką stanów chorobowych. Przy delikatnym natężeniu rumieńców, wystarczająca może okazać się zielona baza pod makijaż, która neutralizuje zaczerwienienia. Należy aplikować ją równomiernie na całą twarz, a następnie pokryć lekkim pudrem czy kremem BB. Poważniejszy problem wymaga bardziej drastycznych środków. Do zakrycia intensywnych, czerwonych plam posłuży kryjący korektor – również w kolorze zielonym. Należy z nim jednak uważać i nakładać go jedynie punktowo. Codzienne stosowanie tego produktu w dużych ilościach może doprowadzić do zatkania ujść gruczołów łojowych i powstania licznych zaskórników.

Właścicielki przebarwień bardziej niż ktokolwiek inny muszą zadbać o codzienną fotoprotekcję. Poza filtrem SPF50 powinny stosować podkład o stopniu krycia od średniego do dużego, jednak z dobrym składem INCI. Jeżeli przebarwienia są bardzo wyraźne i sam podkład ich nie przykrywa, można punktowo zastosować również kamuflaż o odpowiednim dla cery kolorze.

W przypadku bielactwa mamy już do czynienia nie z makijażem kosmetycznym, lecz medycznym. Do zatuszowania takich zmian potrzebne będą kosmetyki o najwyższym poziomie krycia – kamuflaże stałe, silnie napigmentowane, powstałe na bazie olejów i wosków. Alternatywą do czasowego tuszowania wykwitów bielaczych jest znacznie bardziej trwała metoda – makijaż permanentny. Polega ona na wprowadzaniu do tkanki podskórnej odpowiednio dobranego barwnika, który nie odznacza się od koloru zdrowej skóry oraz wypełnienie nim całego obszaru plamy. Efekt utrzymuje się przez okres około 1 roku – później można powtórzyć zabieg.

Łuszczyca

Łuszczyca to przewlekła choroba zapalna skóry, która objawia się czerwonymi, swędzącymi zmianami i grudkami pokrytymi suchą łuską. Nie ma żadnych przeciwwskazań do stosowania makijażu przy tym schorzeniu, jednak trzeba uważać na ilość i konsystencję aplikowanych produktów. Nieumiejętny makijaż zamiast zatuszować objawy łuszczycy jeszcze bardziej je podkreśli. Najlepszym rozwiązaniem w makijażu na dzień będą bardzo lekkie produkty: wodniste podkłady, sypkie lub prasowane pudry nakładane pędzlem kabuki oraz punktowo lekkie korektory.

Doskonałym patentem na makijaż dla cery z niedoskonałościami jest również optyczne odwrócenie uwagi od głównego problemu. Oznacza to, że jeżeli wykwity u danej osoby skupiają się głównie na obszarze czoła, warto użyć żywego koloru szminki, aby to usta przyciągały największą uwagę. Analogicznie należy zachować się gdy niedoskonałości skupiają się na obszarze żuchwy
i brody – wówczas akcent w makijażu należy postawić na oko, np. przy użyciu kolorowego eyelinera czy połyskujących cieni i perfekcyjnie wyrysowanych brwi.

 

Sylwia Krakowiak
Magister kosmetologii (absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie), dyplomowany mistrz wizażu i stylizacji, grafik komputerowy. Właścicielka studia wizażu „BOCCA Visage” w Lublinie. Miłośniczka interdyscyplinarnego podejścia do zdrowia i urody.

 

DSD de Luxe