Nie chodzę do pracy za karę

26
mgr Jolanta Kozaczyńska
mgr Jolanta Kozaczyńska

Określa siebie mianem pasjonata. Od lat współpracuje z art of BEAUTY jako Ekspert w zakresie trendów na rynku i Autor teksów. Praca daje jej spełnienie i sprawia przyjemność. O swojej zawodowej drodze kosmetologa i satysfakcji jaka się z tym wiąże opowiada Jolanta Kozaczyńskawłaścicielka warszawskiego Esther Studio.

Jak zaczęła się Pani droga zawodowa w kosmetologii?

Zaczęła się bardzo dawno. Myślę, że będzie to już prawie dwadzieścia lat. Zawsze interesowała mnie anatomia, biologia i sposób w jaki ludzie postrzegają siebie i innych. To jednak od pielęgniarstwa, którego uczyłam się w liceum medycznym zaczęła się moja przygoda z białym fartuchem, która trwa do dzisiaj. Dalsze, różne kierunki studiów, między innymi kosmetologia, były naturalną kontynuacją tej drogi. Potrzebowałam dziedziny, w której będę mogła połączyć wiele elementów. Od osobistego kontaktu z drugim człowiekiem, po moją potrzebę dostrzegania efektów pracy. Kosmetologia okazała się idealnym połączeniem, a realne działania ku poprawie wizerunku i samopoczucia pozwalają mi na realizację zawodową i sprawiają przyjemność.

Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na tę ścieżkę?

Zawsze fascynowało mnie, jak ogromny wpływ na nasze samopoczucie ma wygląd. Chciałam pomagać ludziom czuć się dobrze we własnej skórze. Kosmetologia daje taką możliwość. Poprawiamy nie tylko wygląd, ale często też pewność siebie i komfort życia.

Jakie momenty w karierze uważa Pani za najważniejsze lub przełomowe?

Otwarcie gabinetu było ważnym krokiem. Kiedy miałam w życiu moment z gatunku tych mocnych, przełomowych, potrzebowałam zbudować coś dobrego i zdecydowałam o powstaniu gabinetu. Myślałam o tym, że chcę stworzyć dobre miejsce, do którego ludzie będą przychodzili ze spokojem, czuli się zaopiekowani i zadowoleni z wizyt. Specjalizuję się w terapiach skóry problematycznej i z objawami starzenia. Satysfakcję daje mi obserwowanie przemian moich klientek, nie tylko ich skóry, ale i emocji. Kiedy widzę, że ktoś wychodzi z gabinetu z uśmiechem i nową energią, wiem, że moja praca ma sens. Często spotykam się z bardzo ciepłymi komentarzami, to niezwykła forma nagrody za pracę i jest dla mnie bardzo budująca.

Jak Pani ocenia zmiany, które zachodzą na rynku kosmetologicznym?

Rynek bardzo się rozwinął. Jeszcze kilkanaście lat temu była to dziedzina często mylona, z kosmetyką upiększającą i pielęgnacyjną, a to prężnie rozwijająca się dziedzina z pogranicza nauki i medycyny. Ważne są nowoczesne technologie, coraz większa świadomość potrzeb, zrozumienie skuteczności właściwej pielęgnacji oraz różnego rodzaju procesów ogólnoustrojowych mających wpływ na skórę, jak chociażby stres.

Czy zauważa Pani jakieś wyzwania w pracy dla kosmetologów?

Zdecydowanie. Konieczność ciągłej nauki, tak jak w każdej dziedzinie, w której dotykamy człowieka. Interdyscyplinarność – kosmetologia powinna łączyć wiele dziedzin wiedzy. Rzetelne wykształcenie, wiedza, etyka zawodowa i uważność. Coraz bardziej dbamy o wygląd i zdrowie. Rośnie świadomość, że dobra pielęgnacja skóry to element profilaktyki zdrowotnej. Kosmetolog będzie coraz częściej postrzegany nie jako osoba od upiększania, ale jako specjalista od zdrowia skóry.

Jakie zabiegi cieszą się obecnie największą popularnością?

Dominują terapie łączone. Wykorzystuje się różne technologie, połączenie laseroterapii, peelingów chemicznych i biostymulacji skóry. Częściej też spotykam się z pytaniami o terapie naturalne, oparte na regeneracji. Stawiam na spersonalizowane zabiegi i wybieram indywidualne podejście, to daje zawsze najlepsze efekty.

Czy zauważa Pani zjawisko uzależnienia od zabiegów estetycznych?

Oczywiście! Niestety, pogoń za wyimaginowanym ideałem jest bardzo groźna. Każda ingerencja powinna mieć granice. W 2017 roku, kiedy w naszym kraju zaczynaliśmy dopiero obserwować problem uzależnień od zabiegów estetycznych, ukazała się nakładem wydawnictwa Studia Gdańskie. Wizje i rzeczywistość, moja obszerna praca „Uzależnienia od zabiegów medycyny estetycznej”. Pamiętam, że budziła kontrowersje. Pisałam również dla art of Beauty na ten temat.

Jak można rozpoznać, że ktoś ma już ten problem?

Zwykle to klasyczne objawy uzależnienia. Jeśli co chwila szukamy sposobów na kolejne poprawki, to trzeba zwrócić uwagę na motywację. Do czego jest nam potrzebny co chwila zmieniany nos lub inny kawałek człowieka. Jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować swojego wyglądu mimo widocznych efektów, które chciał osiągnąć, to sygnał, że problem leży głębiej. Dysmorfofobia to niełatwy temat. Wszyscy obserwujemy czasami efekty zbyt częstych lub zbyt wielkich ingerencji. Uczulałabym też na poddawanie innych zbyt szybkim osądom i takt, którego często brak nam niestety w przestrzeni publicznej.

Co doradziłaby Pani osobom, które chcą dbać o siebie mądrze?

Przede wszystkim rozsądek, konsekwencję i znalezienie odpowiedniego dla siebie specjalisty. Warto inwestować w profilaktykę i dobrą pielęgnację domową. Dobrą, to nie znaczy najdroższą. Nie wszystko, co modne w mediach społecznościowych, będzie dobre dla każdej skóry.

Jaką rolę odgrywa rozmowa i edukacja klienta przed rozpoczęciem kuracji zabiegowej?
Dobry kontakt, właściwie przeprowadzony wywiad i jasno określone zalecenia pozabiegowe to, poza fachowo przeprowadzonym zabiegiem, podstawa sukcesu terapii. Zrozumienie jakie efekty możemy osiągnąć zabiegami i jak pielęgnować skórę, buduje zaufanie i często długotrwałą relację.

Kim jest Jolanta Kozaczyńska prywatnie?

Myślę, że całkiem fajnym, ciekawym człowiekiem. Całe życie się uczę i ciągle mi mało, ale lubię to w sobie. Mogłabym określić siebie mianem pasjonata, bo sprawy, którymi się zajmuję robię z pasją. Uśmiecham się do życia i często odczuwam wdzięczność. Za to co dostaję w życiu od innych i co sama potrafię zrobić dobrego

A co sprawia Pani przyjemność?

Wiele mam takich wspaniałości. Czas spędzany z bliskimi i spacery po mojej ukochanej Warszawie, które działają na mnie jak lekarstwo. Kontakt ze światem sportu, ale też włoska kuchnia i Italia w każdej formie, ta magiczna, pachnąca, rozkrzyczana, poetycka i przepyszna.

Angażuje się Pani w działalność społeczną i charytatywną – powie nam Pani o tym?

To ważna część mojej codzienności. Zwykle są to wydarzenia sportowe, aktywizacja dzieci i młodzieży oraz różne formy wspierania osób w kryzysie. Każdy z nas to osobna książka, więc podobnie jak w pracy, dbam nie tylko o jej piękna okładkę. Fascynuje mnie też psychokosmetologia i stąd wzięła się przed laty decyzja o dodatkowych studiach socjoterapii i wsparcia w kryzysie emocjonalnym. Są mi teraz bardzo pomocne.

Jakie plany i marzenia na przyszłość?

Od dawna obiecuję sobie, tak jak pewnie większość z nas, że znajdę więcej czasu dla siebie. Będę robiła sobie relaksujące kąpiele, chodziła na długie spacery i romantyczne kolacje na Malcie. Posadzę więcej kwiatów i ziół wokół domu. Jestem optymistką.

mgr Jolanta Kozaczyńska
Specjalista kosmetologii estetycznej i kosmetologii leczniczej, dietetyki klinicznej i dietetyki w kosmetologii, instruktor odnowy biologicznej, pedagog i wykładowca zawodu. Od wielu lat prowadzi działalność społeczną w dziedzinach dotyczących profilaktyki zdrowotnej i poprawy wizerunku. Właściciel gabinetu Esther Studio w Warszawie.

https://www.facebook.com/estherstudiowarszawa