Nowe kategorie kosmetyczne – moda czy potrzeba?

22
fot. Obraz licencjonowany przez Depositphotos.com/Drukarnia Chroma
fot. Obraz licencjonowany przez Depositphotos.com/Drukarnia Chroma

Rozwój przemysłu kosmetycznego ukierunkowany jest obecnie nie tylko na nowoczesne preparaty czy techniki i zabiegi kosmetyczne, ale także na kreowanie zupełnie nowych kategorii w zakresie zastosowania, dystrybucji czy pochodzenia kosmetyków.

W powszechnym obiegu spotykane są dzisiaj określenia: dermokosmetyki, kosmeceutyki, biokosmetyki, nutrikosmetyki, a konsumenci identyfikują klasyfikowane tak preparaty jako kosmetyki specjalnego przeznaczenia (do skóry z problemami) lub pochodzenia (naturalne) oraz bezpieczniejsze i skuteczniejsze (sprzedawane w aptece).

Uregulowania prawne – kosmetyk czy lek?

Brak ścisłych definicji w.w. poszczególnych kategorii oraz uregulowań prawnych w zakresie ich klasyfikacji powoduje, że różni producenci na różnych rynkach odmiennie klasyfikują i opisują często te same grupy produktów, a konsument nie wie z czym tak naprawdę ma do czynienia. Zasadniczo systemy prawne na świecie definiują dwie osobne grupy produktów – leki i kosmetyki. Terminy kosmetyczne: bio-, nutri-, dermo-kosmetyki, czy kosmeceutyki, nie mają zaś znaczenia w świetle prawa, a wszystkie produkty inne niż leki i określane takim mianem podlegają prawodawstwu dotyczącemu kosmetyków.

Produkt, który spełnia definicję zawartą w Ustawie o kosmetykach: kosmetykiem jest każda substancja chemiczna lub mieszanina (…) której (…) celem jest utrzymanie w czystości, pielęgnowanie, ochrona, perfumowanie, zmiana wyglądu ciała lub ulepszenie jego zapachu, to kosmetyk. Jeśli natomiast preparat to: „substancja lub mieszanina substancji, przedstawiona jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób (…) lub podawana w celu postawienia diagnozy, przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne”, zgodnie z Prawem farmaceutycznym jest produktem leczniczym. W sensie prawnym dany produkt nie może więc być jednocześnie kosmetykiem i lekiem. Warto jednak już w tym miejscu zaznaczyć, że nie zmienia to faktu, iż obie grupy (leki oraz kosmetyki) mogą zawierać te same substancje aktywne. Dlatego też, pomimo iż kosmeceutyki nie są lekami, to zawierają niektóre substancje lecznicze i w związku z tym mogą być – i w wielu przypadkach z powodzeniem są – polecane i stosowane jako uzupełnienie bądź kontynuacja prowadzonych terapii dermatologicznych, jako preparaty wspomagające leczenie niektórych chorób skóry, np. atopowego zapalenia skóry czy trądziku młodzieńczego.

Dermokosmetyki, kosmeceutyki – lepsze kosmetyki?

Należy jeszcze raz zaznaczyć, że dostępne w aptekach produkty występujące pod nazwą „kosmeceutyków” czy „dermokosmetyków” to nie leki, a „zwykłe” kosmetyki, które podlegają takim samym zasadom w zakresie produkcji, rejestracji i dopuszczenia do obrotu jak każdy inny, pozaapteczny produkt kosmetyczny. Ponadto, wszystkie preparaty kosmetyczne, bez względu na zastosowany system klasyfikacji i nazewnictwa, czy miejsce dystrybucji, podlegają badaniom w zakresie dopuszczenia do użytku oraz bezpieczeństwa stosowania i w związku z tym, zarówno preparaty dostępne w aptece, jak i każdej drogerii są często pod względem jakości i działania całkowicie identyczne.

Z całą pewnością kosmetyki dystrybuowane w aptekach nie powinny być więc uznawane za skuteczniejsze, bezpieczniejsze, ani lepsze i nie powinny dyskwalifikować pozostałych kosmetyków, dostępnych poprzez inne kanały sprzedaży. W dodatku, często te apteczne nie różnią się składem się od pospolitych produktów drogeryjnych, a ponadto mogą też – tak samo jak inne – zawierać np. konserwanty lub inne substancje potencjalnie niebezpieczne czy uczulające.

Warto pamiętać, że niektóre dopuszczone prawem składniki kosmetyków są zarazem legalnymi substancjami aktywnymi leków. W tym też kontekście kosmetyki takie swoim działaniem wychodzą poza zakres funkcji upiększających i mogą – z racji zawartości farmakopealnych składników aktywnych, które wykazują działanie lecznicze –  wspomagać proces leczenia niektórych schorzeń skórnych, jak np. różne rodzaje trądziku, atopowe lub łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca czy alergie skórne. Z całą pewnością nie mogą być jednak traktowane i stosowane jako leczące w.w. choroby skóry leki, które ordynować może jedynie lekarz dermatolog. Do związków takich należą, dodawane do kosmetyków (np. przeciwtrądzikowych): kwas salicylowy, alantoina oraz piroglutaminian cynku – składniki szeregu produktów leczniczych, o znanym działaniu leczniczym, jak również szeroko stosowane w pospolitych produktach kosmetycznych. Dla prawidłowego zrozumienia różnicy w działaniu kosmeceutyków czy dermokosmetyków w porównaniu do leków ważne jest jednak zwrócenie uwagi na ilość lub stężenie substancji aktywnych. Dlatego też ten sam składnik będzie działał przeciwtrądzikowo w maści leczniczej, a jedynie pielęgnacyjnie czy wspomagająco w kremie, tylko dlatego, że jego ilość (lub stężenie w przypadku roztworu) będzie w przypadku maści znacznie większe.

Kosmetyki naturalne – biokosmetyki

Popularną wśród konsumentów grupą preparatów są też biokosmetyki nazywane także kosmetykami naturalnymi lub ekologicznymi. Są to produkty otrzymywane ze składników występujących naturalnie, najczęściej pochodzenia roślinnego, bez obecności w składzie produktów syntetycznych (w ilości większej niż 5%), często dodatkowo certyfikowane jako ekologiczne. Zawarte w takich preparatach naturalne związki aktywne biologicznie oddziałują na skórę delikatniej, dzięki czemu powodują np. mniej podrażnień. Ponadto wiele naturalnych składników pochodzenia roślinnego działa ze sobą synergistycznie, co dodatkowo wzmacnia ich właściwości pielęgnacyjne.

Jak się zorientować? Skład – najważniejszy

Bez względu na miejsce zakupu danego kosmetyku szczególną uwagę należy zwracać nie na deklaracje producentów czy zachęcające klienta hasła reklamowe, przekonywujące o „cudownej” skuteczności danego produktu, a jedynie na jego dokładny skład chemiczny, zapisywany dla kosmetyków za pomocą nomenklatury INCI (ang. International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, Międzynarodowe nazewnictwo składników kosmetyków).

Zauważalnym, marketingowym trendem jest używanie skomplikowanych, opatentowanych nazw składników oraz posługiwanie się w deklaracjach i reklamie słownictwem naukowym czy wizerunkiem dermatologa, co ma być dowodem bezpieczeństwa i skuteczności. Warto więc wiedzieć, że składniki aktywne kosmetyków powtarzają się u różnych producentów, co świadczy o tym, że używane substancje są znane i tradycyjnie stosowane, a pod różnymi nazwami kryją się zaś najczęściej te same związki chemiczne.

W systemie INCI stosuje się angielskie nazwy związków chemicznych oraz łacińskie nazwy roślin. Składniki umieszcza się w kolejności – na początku użyte w największej ilości i dalej malejąco, a pełne listy surowców dozwolonych i używanych w produkcji kosmetyków można znaleźć w Dziennikach Urzędowych UE (DECYZJA KOMISJI z 9 lutego 2006 r. zmieniająca decyzję 96/335/WE ustanawiającą wykaz i powszechne nazewnictwo składników stosowanych w produktach kosmetycznych).

Nutrikosmetyki – piękno od środka, czyli uroda w kapsułce

Badania wskazują, że sposób odżywiania wielu osób jest niewłaściwy, a typowa dieta przeciętnego konsumenta nie pokrywa w pełni zapotrzebowania organizmu na witaminy i składniki mineralne, co ma swoje odzwierciedlenie także w kondycji skóry, włosów i paznokci. Wydaje się więc, że stosowanie odpowiednich suplementów diety jest, w związku z powyższym, nie tylko korzystne, ale w wielu przypadkach wręcz niezbędne.

Pomimo powstawania coraz doskonalszych i bardziej skutecznych nowych form kosmetyków (np. preparaty nano-, zawierające specjalne nośniki: liposomy, sfingosomy, mikrokapsułki, kompleksy molekularne) należy pamiętać, że podstawową rolą naszej skóry jest ochrona przed wnikaniem substancji z zewnątrz. Warstwa rogowa doskonale zabezpiecza nasz organizm przed wnikaniem ksenobiotyków, do których należą także składniki kosmetyków. Powoduje to, że wiele składników aktywnych biologicznie, znajdujących się w najróżniejszych, najbardziej nawet złożonych preparatach aplikowanych bezpośrednio na skórę ma stosunkowo słabą biodostępność.

Uzupełnieniem efektywnego dostarczania wielu aktywnych biologicznie i pozytywnie wpływających na stan skóry, włosów czy paznokci, wartościowych składników kosmetyków mogą być preparaty, nazywane nutrikosmetykami. Zawierają one składniki te same lub im pochodne i działają podobnie do tych, które znaleźć można w kosmetykach, ale dostarczane są do organizmu drogą pokarmową. Po podaniu doustnym mają za zadanie wspomagać właściwe funkcjonowanie skóry i jej przydatków korzystnie wpływając na ich wygląd i ogólną kondycję. Wynika to z tego, że zawarte w takich preparatach, korzystne dla zdrowia i wspomagające utrzymanie naszej skóry w dobrej formie związki mogą być np. bardziej stabilne w świetle przewodu pokarmowego i o wiele lepiej się z niego wchłaniać.

Najczęstsze składniki nutrikosmetyków to: antyoksydanty (np. witaminy A, E, C, koenzym Q), aminokwasy (głownie tauryna, cysteina, metionina, tryptofan), witaminy z grupy B, mikro- i makroelementy, katechiny, polifenole, flawonoidy (szczególnie rutyna, kwercetyna, kemferol), ekstrakt z zielonej herbaty i wiele innych. Warto nadmienić, że stosując nutrikosmetyki należy pamiętać, że skuteczność ich działania można oceniać dopiero po dłuższym czasie stosowania (np. po miesiącu lub kilku miesiącach suplementacji).

Nowe kategorie kosmetyczne i omówiona wyżej terminologia (raczej z zakresu marketingu niż nauki) to zjawisko, które wymusza zarówno coraz bardziej wymagający, ale też poddający się modom konsument, a także lobbuje – działający zgodnie z zasadami marketingu – współczesny producent-sprzedawca kosmetyków. Aby pogodzić interesy obu grup oraz przede wszystkim zapewnić odpowiednią jakość i bezpieczeństwo dostępnych na rynku preparatów kosmetycznych, należy wprowadzić jasne, jednoznaczne unormowania prawne i doprecyzować istniejąca nomenklaturę oraz monitorować i kontrolować reklamę, obrót i sprzedaż kosmetyków. Zwracajmy więc baczną uwagę na skład kupowanych produktów i dokonujmy rozsądnych i przemyślanych wyborów, aby nie paść ofiarą przesłania marketingowego i być pewnym, że celem nadrzędnym stosowania wszystkich produktów kosmetycznych jest zdrowie nie tylko skóry, włosów i paznokci, ale całego naszego organizmu.


dr n. chem. Sebastian Grzyb
Dziekan Wydziału Inżynierii Wyższej Szkoły Inżynierii i Zdrowia w Warszawie. Nauczyciel i wykładowca przedmiotów kierunkowych z dziedziny nauk chemicznych, farmaceutycznych i nauk o zdrowiu, na kierunkach kosmetologia, chemia kosmetyczna i pielęgniarstwo. Współpracuje jako konsultant z firmami z branży kosmetycznej i farmaceutycznej.

DSD de Luxe