Niech żyje bal, czyli co należy wiedzieć o makijażu w czasie karnawału!

20
Fotografia: Magda Madej, Modelka: Katarzyna Nalepa

Błysk, blichtr, wielopoziomowe rozświetlenie twarzy, wachlarze rzęs – w makijażu karnawałowym odstawiamy na bok bezpieczne brązy i możemy dać się ponieść brokatowemu szaleństwu! W końcu, kiedy jak nie teraz?

Przygotowanie twarzy

Chociaż największym rywalem dla makijażu jest upał, którego raczej w sezonie zimowym nie doświadczymy, to wciąż należy wykonać go tak, aby przetrwał całą noc tańców i był odporny na duże amplitudy temperatury między pomieszczeniem a zewnętrzem. Zawsze powtarzam, że najlepszą bazą dla makijażu jest codzienna, prawidłowa pielęgnacja twarzy, lecz tutaj warto zastosować dodatkowe środki utrwalające. A tych w świecie makijażu nie brakuje – każdy znajdzie coś dla siebie. Osoby zmagające się z nadmierną suchością cery, poza klasycznym kremem odżywczym, powinny sięgnąć po bazy nawilżające lub rozświetlające. Zniwelują one ściągnięcie twarzy, które podkład nałożony solo z pewnością by podkreślił, a odbijające światło drobinki sprawią, że cera będzie wydawała się bardziej promienna i drobne zmarszczki zostaną rozproszone. Inną formułą kosmetyku powinny zainteresować się osoby narzekające na nadmierne wyświecanie się lub wręcz na pocenie twarzy. Dla nich najlepiej sprawdzą się bazy matujące lub specjalne antyperspiranty. Antyperspirant do twarzy to produkt, który hamuje wydzielanie się potu – jest jednak dedykowany wyłącznie na specjalne okazje, stosowany codziennie mógłby nadmiernie wysuszyć twarz.

Wskazówka: aby antyperspirant zadziałał prawidłowo, po zaaplikowaniu go na skórę należy odczekać minimum 5 minut przed nałożeniem kolejnego kosmetyku. W tym czasie można np. zacząć malować oczy.

Fokus na oko

Chyba nie tylko mi makijaż sylwestrowy czy karnawałowy kojarzy się z wyraźnie podkreślonym okiem. Nie oznacza to jednak, że wszystkie panie muszą się od razu decydować na pełne smokey eye. Równie spektakularna może okazać się, np. cienka, brokatowa kreska. Do tego celu warto zaopatrzyć swoją kosmetyczkę w kilka nietuzinkowych produktów. Moimi faworytami w tym okresie są wszelkiego rodzaju błyszczące pigmenty i brokaty. Można nabyć je w formie sypkiej lub sprasowanej. Aby pięknie połyskiwały na oku przez całą noc i nie przemieszczały się poza powiekę, należy je zaaplikować na dedykowaną do tego celu bazę. Jest ona zwykle bardzo lepka, więc połyskujące drobiny łatwo się do niej przyklejają i dzięki niej mamy pełną kontrolę w decydowaniu, gdzie konkretnie ten pigment ma się znajdować – czy na całej powiece ruchomej, czy tylko w kąciku wewnętrznym oka, a może na powiece dolnej? Precyzyjne wykonanie makijażu ułatwią również dobrze dobrane akcesoria. Do wklepywania pyłków czy brokatu najlepiej sprawdzają się pędzle płaskie i gąbczaste pacynki.

Wskazówka: pyłek lepiej przyklei się do pędzla, jeżeli wcześniej ten pędzel zwilżymy. Warto mieć pod ręką wodę, hydrolat czy tonik, przelane do butelki z atomizerem, i przed sięgnięciem po pigment, rozpylić substancję na pędzel z odległości około 15-20 cm.

Uwaga! Decydując się na aplikację brokatu, należy przede wszystkim zaopatrzyć się w produkt przeznaczony do pracy na oczach. Brokaty ze sklepu plastycznego lub te, które są dedykowane do malowania paznokci, absolutnie nie nadają się do makijażu twarzy. Różnią się one stopniem zmielenia, te do paznokci mają ponadto dużo ostrzejsze krawędzie, które w przypadku dostania się do oczu mogą powodować silne uszkodzenia spojówek. Już niejedna kobieta przywitała Nowy Rok na oddziale okulistycznym – niech będzie to dla nas przestroga!

Błysk, błysk i jeszcze raz błysk!

Makijaż typu „glow” wciąż nie wychodzi z mody. W przypadku karnawału, gdzie wszystkiego jest dużo i mocno, z rozświetlaczem praktycznie nie da się przesadzić. Efekt błyszczącej cery można osiągnąć przy użyciu kosmetyków o rozmaitej formule – można je ze sobą również łączyć. Przede wszystkim do dyspozycji są wszelkiego rodzaju rozświetlacze suche: prasowane, sypkie, wypiekane, ale przydadzą się również te w formie mokrej: płynne, gęste smarowidła, olejki z drobinami oraz nabłyszczające mgiełki.

Partie twarzy, które warto rozświetlić to przede wszystkim: szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna (wierzchołek ust) oraz wewnętrzne kąciki oczu. Posiadaczki wąskich nosów mogą również nałożyć go na tę partię. Niezależnie jednak od rodzaju cery, środek czoła, obszar nad górną wargą oraz broda powinny zostać zmatowione, aby przez przypadek nie osiągnąć efektu spoconej twarzy. Umiar w rozświetlaniu powinny również zachować osoby o nierównomiernej strukturze twarzy, np. posiadające rozległe blizny potrądzikowe czy mocno rozszerzone pory, ponieważ błysk podkreśli te mankamenty.

Makijaż nie kończy się jednak tylko na twarzy! Jeżeli kreacja, w której zamierzamy się pokazać, ma wycięty dekolt, wówczas o niego również należy zadbać. Moim patentem na rozświetlanie skóry ciała jest niezawodna mieszanka podkładu, kremu nawilżającego i płynnego rozświetlacza, w proporcji mniej więcej 1:1:1 (podkładu może być najmniej, ma on za zadanie jedynie zabarwić lekko mieszankę, aby nie odcinała się ona kolorystycznie od szyi i twarzy). Co ważne – taki makijaż koniecznie należy później przypudrować (najlepiej pudrem rozświetlającym), aby nie zabrudzić swojej kreacji.

Rzęsy

Zawsze powtarzam, że doklejone kępki rzęs stanowią przysłowiową „kropkę nad i” w makijażu wieczorowym. Nie może ich również zabraknąć w okresie karnawału! Chociaż jestem zdecydowaną fanką klasycznych kępek rzęs ze względu na wygodę przy ich noszeniu oraz naturalne efekty, jakie można za ich pomocą osiągnąć, to bardziej odważne panie mogą sięgać również po szalone egzemplarze rzęs na pasku – a takich na rynku nie brakuje! Można wybierać spośród modeli, na których naniesiony jest już brokat lub pójść jeszcze dalej i zdecydować się na model, który imituje pióropusze, płatki kwiatów czy zawiera cyrkonie.

Wskazówka: przy problemach z przyklejeniem pełnego paska rzęs na oko, można ułatwić sobie zadanie i rozciąć tę taśmę na 2 lub 3 części – mniejszy fragment będzie zdecydowanie łatwiej „zakotwiczyć”.

Osoby, które nie przepadają za doklejaniem sztucznych kępek czy pasków, a mimo to chciałyby, aby ich rzęsy wyglądały w tym czasie odświętnie, mogą pomyśleć o kolorowych tuszach do rzęs lub o naniesieniu na nie mocno zmielonego brokatu. Do tego celu przyda się jednorazowa spiralka, żel do brokatu oraz oczywiście brokat. Szczoteczkę należy zanurzyć w żelu i nabrać nią świecące drobinki. Następnie „zygzakowatym” ruchem zaaplikować tę mieszankę na rzęsy. Olśniewający efekt gwarantowany!

Ostatnia prosta – fikser!

Jeżeli jesteśmy już zadowolone z efektu finalnego makijażu, czas go ostatecznie utrwalić! Do tego celu służą tzw. fiksery występujące w formie delikatnych mgiełek – dedykowanych osobom o cerze suchej, dojrzałej lub nieproblematycznej oraz w postaci mocniejszych lakierów, przeznaczonych dla osób o cerze tłustej, mieszanej, u których makijaż „lubi się” samowolnie ścierać. Można te dwie formy również ze sobą łączyć, stosując np. delikatną mgiełkę na mniej wymagające policzki oraz mocniejsze lakiery na środkowe partie twarzy.

Wszystkim Czytelniczkom art of BEAUTY życzę szampańskiej zabawy karnawałowej i makijażu niczym z czerwonego dywanu. Mam nadzieję, że dzięki tym kilku wskazówkom każda z Was poczuje się jak przysłowiowe milion dolarów!

Sylwia Kurowska
Magister kosmetologii (absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie), dyplomowany mistrz wizażu i stylizacji, grafik komputerowy. Właścicielka studia wizażu „BOCCA Visage” w Lublinie. Miłośniczka interdyscyplinarnego podejścia do zdrowia i urody.